Groszkownia

Swapping parties, czyli stylowa metoda na kryzys

04.06.2009 08:17
A A A Drukuj
fot.Shutterstock fot.Shutterstock
Rocznie Polacy wydają na ubrania średnio 400-500 zł. Wśród zakupionych rzeczy najczęściej znajdują się ubrania sezonowe oraz buty, które szybko się niszczą. Jak nie wydawać wiele więcej, a być z modą na czasie?
Oczywiście, często kupujemy rzeczy, które podobają się nam w sklepie, na manekinie, jednak po pierwszym założeniu znikają w czeluściach naszych szaf. Problem nieużywanych ubrań, a przede wszystkim darmowego uzupełnienia garderoby, rozwiązała pewna Amerykanka kilkanaście lat temu.

Suzanne Agasi, założycielka i dyrektorka firmy Clothing Swap, wierzy, że każdy może wyglądać świetnie, wystarczy odrobina kreatywności i trochę gotówki. Suzanne uwielbia się dzielić, dlatego w 1994 roku rozpoczęła cykl małych spotkań, podczas których jej znajomi z San Francisco mogli wymieniać się ubraniami. Ilość spotkań oraz liczba ich uczestników bardzo szybko wzrosła i stała się inspiracją do stworzenia firmy Clothing Swap. Agasi posiada niespożyte pokłady energii, liczba zorganizowanych przez nią spotkań stale się powiększa. Agasi sama załatwia lokal, catering, zaprasza stylistki i prowadzi imprezę. Wstęp na organizowane przez nią spotkania wynosi od kilku do kilkudziesięciu dolarów.

Popularność "swapping parties" jest obecnie ogromna, wystarczy wspomnieć, że organizuje się je nie tylko w USA, lecz w wielu krajach europejskich oraz w Australii. Doczekały się również wielu odmian, ze "swapping parties" korzystają m.in. młode mamy, którym wymiana dziecięcych ubranek ułatwia prowadzenie domowego budżetu, zwłaszcza gdy dzieci bardzo szybko rosną.

W Polsce wymiana ubrań staje się coraz popularniejsza. Z reguły spotkania odbywają się w wielkich miastach (np. Dni Ciucha w Warszawie i Łodzi, Ciuch-Ciuch-Babka we Wrocławiu), gdzie uczestnicy spotkań mogą wymieniać się ubraniami, biżuterią, akcesoriami. Swapping parties organizuje również Ośrodek Rozwoju Osobistego Kobiet "Babi Ląd", który odpowiada za organizację Babiego Targu.

Na koniec warto wspomnieć o samej wymianie, bo szkół mamy kilka. W metodzie tradycyjnej po znalezieniu idealnego ubrania (np. spodni, bez których nasza dalsza egzystencja będzie bladym cieniem;), szukamy jego właściciela. Trzeba jednak uzbroić się w cierpliwość, bo jak znaleźć właściciela, kiedy w jednym pomieszczeniu znajduje się kilkadziesiąt osób w podobnej do naszej sytuacji? Napad histerii lub głośne nawoływanie nie mają sensu. Jeżeli ktoś szuka wytrwale, w końcu znajdzie. Kiedy trafiamy na właściciela pożądanego przez nas obiektu, zaczyna się wyrafinowana w swej formie i stara jak świat sztuka targowania. Pozostaje mieć nadzieję, że obydwie strony będą zadowolone z wyników ustaleń (bo znane są przypadki uszkodzenia ciała z powodu ubrania, np. podczas wyprzedaży sukien ślubnych w USA zwichnięcia i złamania są normą).

Metoda cashowa lub żetonowa to już wyższy poziom organizacyjny, bowiem wymaga sporych przygotowań. Przynoszone na wymianę ciuchy poddawane są grupowaniu (np. spodnie za 2 żetony, sukienki za 10 żetonów) - ciuchy lądują w sali, gdzie odbywa się impreza, a my z żetonami na wymianę wyruszamy niczym wytrawny myśliwy, by zdobyć najwspanialsze okazy do naszych szaf. I na koniec najważniejsza metoda, tworzona w myśl zasady "ilu organizatorów i uczestników, tyle metod wymiany". W niej bowiem zawiera się cały szereg sposobów na wymianę, wszystko zależy od wyobraźni - i poziomu naszej desperacji, by zdobyć dany ciuch.

WIELKA WYMIANA CIUCHÓW JUŻ W SOBOTĘ!


Zobacz więcej na temat:

Podziel się

  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    0 głosów

Skomentuj:

Musisz się zalogować, by dodać komentarz. Jeśli nie posiadasz konta zarejestruj się.

Komentarze (22)

  • jive

    Oceniono 1 raz 1

    hahaha rozbawiłyście mnie dziewczyny. Dajcie już spokój z tą dyskusją bo jest jałowa i bezsensowna, a większość z Was nie wie nawet o czym mowi: "bo ja mam, moja 'friendusia' ma, więc nie ma biednych ludzi!". ŚREDNIA WIEKU NA TYM PORTALU TO 12 LAT. Powodzenia od września w gimnazjum :D

  • avatar

    Gość: Gość

    0

    Jeżeli wydaje się wam że ludzie na wsi chodzą w jednym ciuchu cały rok to się mylicie.... Ja mieszkam na wsi i na ubrania w ciągu roku wydaje ok. 2000zł (nieraz więcej, różnie to bywa)

  • avatar

    Gość: Gość

    0

    słyszeliście może ile dzieci chodzi w Polsce niedożywionych? Rodziny, z kórych takie dzieci pochodzą, których nie stać na jedzenie dla najważniesjzych osob na świecie, dla dzieci, 400 zł na ciuchy to nie wydaja zapewne rpzez kilka lat dzieci chodza w kurtkach kilka lat, dostaja po kuzynkahc, starszym rodzeństwie... Klasa średnia, to ja, czy stać mnie na wydawanie tkaich pieniędzy? Tez nie. Klasa średnia u nas w kraju to już Ci których dochóód wynosi 2 tys. a co to jest na 4 osoby? Na wydawanie 400 zł na miesiac na ciuchy nic. Weźcie wiec i to pod uwage....

  • avatar

    Gość: Gość

    Oceniono 2 razy 0

    400 - 500 zł to chyba jest średnia na miesiąc. nie przesadzajmy już z tym, że Polska to taka jedna wielka bida, że połowa ludzi kupuje raz na rok w second-handzie! największą grupą w Polsce jest klasa średnia, która zaopatruje się głównie w sieciowych sklepach - a tam panuje coraz większa drożyzna ;/ rośnie też liczba baaardzo zamożnych, gdzie jakaś bogata paniusia "lata na shopping" do londynu, gdzie wydaje na raz kilka tysięcy złotych. poza tym mamy coraz bardziej interesujących się modą nastolatków, którzy zaczynają kupować nieprzyzwoicie dużo. ok, ja jestem trochę zakupocholiczką, ale z kolei znam ludzi, którzy kupują raz na rok, pół roku, i 400 zł to wydadzą na letnie buty i kurtkę :/
    te statystyki to musi być jakiś błąd. pewnie chodzi o miesiąc.

  • avatar

    Gość: Gość

    Oceniono 2 razy 0

    przecież 400zł to przeciętny człowiek, wydaje tyle na jeden sezon kurtka + buty. Jak sobie teraz policzyłam ile kasy wydałam przez rok, to różnica jest bardzo duża. 400zł? niemożliwe.

  • ksiezniczkaa

    Oceniono 2 razy 0

    Jeżeli wydaje wam się, że mało to zaobaczcie jak to liczą. Weźmy 5 osób A,B,C,D,E. Osoba A na zakupy w ciagu roku wydaje 3000zł, osoba B 2000zł, osoba C 1000zł, osoba D 400zł a osoba E 200zł. Łączna suma 6600zł podzielmy przez 5 osób i wyjdzie 1320 na osobę, więc się nie dziwcie.

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX