Skóra wokół oczu jest najdelikatniejsza i często to właśnie tam pierwsze pojawiają się oznaki zmęczenia czy przesuszenia. Ten krem z naturalnymi składnikami, w tym olejem arganowym i masłem shea, ma zadanie dawać skórze to, czego potrzebuje – nawilżenia, delikatnej odżywienia i ukojenia po długim dniu.
Okolice oczu to u mnie zawsze najbardziej wymagające miejsce. Szybko widać tam zmęczenie, przesuszenie i brak komfortu. Szukałam czegoś lekkiego, bez zbędnych dodatków, co po prostu nawilży i ukoi skórę. Ten krem wygląda niepozornie, ale robi dokładnie to, czego oczekiwałam. Najbardziej podoba mi się to, że krem dobrze nawilża, ale nie zostawia tłustej warstwy. Skóra po nim jest miękka, gładka i przyjemna w dotyku.
W składzie jest olej arganowy, masło shea i witamina E. To czuć już po kilku użyciach, bo skóra wygląda spokojniej i nie ma uczucia ściągnięcia. Lubię kosmetyki bez intensywnego zapachu i tu to duży plus, bo krem jest bardzo łagodny i nie podrażnia. Krem sprawdza się zarówno rano, jak i wieczorem, także pod makijaż, bo szybko się wchłania i nie roluje.
Opakowanie jest niewielkie, ale krem jest wydajny. Wystarczy naprawdę odrobina, żeby pokryć całą okolicę oczu. To jeden z tych kosmetyków, które dobrze mieć w codziennej pielęgnacji, gdy zależy ci na szybkim i skutecznym działaniu. Wydasz na niego niecałe 24 zł, a efekty będą nie do opisania.