W tym sezonie na absolutnego lidera w salonach fryzjerskich wyrasta blunt bob. To cięcie, które nie tylko optycznie odmładza o dekadę, ale też niesamowicie podkreśla linię żuchwy i kości policzkowe.
Choć klasyczny bob nigdy nie wychodzi z mody, jego nowa odsłona – blunt bob – króluje wśród gwiazd i w mediach społecznościowych. W przeciwieństwie do mocno wycieniowanych, potarganych fryzur typu wolf cut, blunt bob bazuje na konkretnej długości – zazwyczaj kończy się między linią ust a żuchwą. Kluczem jest tutaj niemal geometryczna linia cięcia, która sprawia, że włosy wydają się gęstsze i zdrowsze. To właśnie ta czysta forma odpowiada za efekt liftingu twarzy – proste pasma okalające buzię działają jak profesjonalny konturing, wyostrzając rysy i dodając twarzy wyrazistości.
Ten efekt świetnie było widać u Sarah Paulson podczas tegorocznej gali Oscarów. Aktorka postawiła na idealnie gładkiego, precyzyjnie ściętego blunt boba, który pięknie podkreślił jej rysy i dodał całej stylizacji nowoczesnej elegancji. W połączeniu z minimalistycznym makijażem i dopracowaną stylizacją fryzura wyglądała świeżo, luksusowo i bardzo „red carpet ready". To cięcie jest ozdobą samą w sobie – bez zbędnych dodatków robi cały efekt.
Jedną z największych zalet blunt boba jest jego niesłychana uniwersalność. Fryzjerzy podkreślają, że odpowiednio dopasowana długość potrafi zdziałać cuda przy każdym kształcie twarzy. Panie o twarzach okrągłych docenią sposób, w jaki proste pasma optycznie wysmuklają policzki. Z kolei przy twarzach trójkątnych i podłużnych, blunt bob dodaje pożądanej struktury i „osadza" rysy, nadając im szlachetności.
Co z teksturą włosów? Choć nazwa i pierwotne założenie sugerują idealnie gładkie wykończenie, blunt bob wcale nie wyklucza posiadaczek fal. Naturalna tekstura w połączeniu z tak konkretnym cięciem tworzy nowoczesny, artystyczny nieład, który jest równie elegancki.
Aby fryzura w pełni prezentowała swoje odmładzające właściwości, warto zadbać o detale. W tym sezonie rezygnujemy z matowych sprayów na rzecz produktów nabłyszczających i olejków. To właśnie lustrzana tafla na włosach sprawia, że cera wygląda na bardziej wypoczętą i promienną.
Jeśli obawiasz się, że fryzura będzie zbyt płaska, doskonałym rozwiązaniem jest koloryzacja typu „expensive brunette" lub subtelne, maślane blondy z bardzo cienkimi refleksami. Takie wielowymiarowe farbowanie w połączeniu z precyzyjnym cięciem blunt boba daje efekt 3D, sprawiając, że fryzura żyje przy każdym ruchu głowy. To idealna propozycja dla kobiet, które chcą wyglądać luksusowo, a przy okazji odjąć sobie kilka lat – tutaj cięcie robi to wszystko!