Są kosmetyki, po które sięgamy z przyzwyczajenia, i są takie, które naprawdę robią różnicę. Róż do policzków należy do tej drugiej grupy. Wystarczy odrobina na szczyty policzków, żeby twarz wyglądała na bardziej wypoczętą, promienną i żywą. Szczególnie teraz, gdy w makijażu coraz częściej odchodzimy od ciężkiego matu na rzecz świeżej, świetlistej skóry. Kremowe róże w sztyfcie pasują do tego idealnie, bo można je nałożyć palcami, szybko rozetrzeć i uzyskać efekt, który wygląda jak naturalny rumieniec, a nie warstwa kosmetyku.
Dobrze dobrany róż potrafi wizualnie unieść twarz, ocieplić cerę i sprawić, że nawet bardzo prosty makijaż wygląda bardziej dopracowanie. Nie trzeba od razu robić pełnego konturowania ani mocnego oka. Wystarczy kremowy róż, lekki tusz, balsam na usta i odrobina korektora tam, gdzie naprawdę jest potrzebny. Największa siła różu polega na tym, że dodaje twarzy życia w kilka sekund. Latem najlepiej wybierać formuły, które nie tworzą pudrowej plamy, tylko miękko stapiają się ze skórą. Sztyfty, kremy i balsamowe róże są łatwe w aplikacji, dobrze wyglądają w świetle dziennym i pasują do makijażu typu „moja skóra, tylko lepsza".
W Sephora na promocji dostępny jest Charlotte Tilbury Unreal Blush Healthy Glow Stick za 148,90 zł. To kremowy róż w sztyfcie, który nadaje policzkom świetlisty kolor z różowym, opalizującym efektem. Formuła ma lekką, balsamową konsystencję, dzięki czemu łatwo rozprowadzić ją bez pędzla i stopniować intensywność.
To kosmetyk dla osób, które chcą uzyskać efekt promiennej, świeżej i lekko opalonej cery bez ciężkiego makijażu. Producent podkreśla też pielęgnujący charakter formuły, która ma natychmiastowo poprawiać wygląd skóry, zmiękczać ją i optycznie napinać. Efekt jest bardzo współczesny: policzki nie są matowe ani przerysowane, tylko wyglądają tak, jakby naturalnie złapały trochę słońca.
Kremowy róż najładniej wygląda wtedy, gdy nakładasz go stopniowo. Lepiej zacząć od małej ilości i dołożyć produkt, niż od razu zrobić zbyt mocną plamę. Najbardziej odmładzający efekt daje aplikacja wysoko na policzkach, lekko w stronę skroni. Dzięki temu twarz wygląda na świeższą i bardziej uniesioną. Róż w sztyfcie najlepiej wklepywać palcami, gąbeczką albo miękkim pędzlem, żeby stopił się z podkładem i nie przesuwał makijażu. Latem można nakładać go także na nos i odrobinę na powieki, żeby uzyskać spójny, wakacyjny look. Przy świetlistych formułach nie trzeba już przesadzać z rozświetlaczem, bo policzki same łapią światło.