Są dni, kiedy włosy wyglądają dobrze bez większego wysiłku. Są też takie, gdy mimo mycia, maski i suszenia nadal wydają się matowe, suche albo bez życia. Latem zdarza się to szczególnie często, bo pasma dostają solidną dawkę słońca, słonej wody, wysokich temperatur i stylizacji na szybko. Właśnie wtedy pielęgnacja powinna być prosta, ale skuteczna. Nie chodzi o dziesięć produktów ustawionych na półce, tylko o kilka dobrze dobranych kroków, które przywrócą włosom miękkość, gładkość i ten efekt zdrowego odbicia światła.
Matowe włosy potrafią odebrać świeżość całej stylizacji. Nawet jeśli są dobrze obcięte i ułożone, bez połysku mogą wyglądać na suche, szorstkie albo przeciążone. Dlatego w codziennej pielęgnacji warto pamiętać o produktach, które domykają włos, wygładzają jego powierzchnię i sprawiają, że pasma lepiej odbijają światło. Najważniejsze jest jednak to, żeby nie przesadzić z ilością, bo włosy mają wyglądać lekko, a nie jak po zbyt ciężkiej warstwie kosmetyku. Olejki, serum i lekkie formuły nabłyszczające najlepiej nakładać na długość i końcówki, omijając nasadę. Wtedy fryzura zyskuje eleganckie wykończenie, ale nie traci objętości.
W zestawie Kérastase za 263 zł znajduje się Elixir Ultime Huile, czyli produkt stworzony z myślą o blasku i wygładzeniu włosów bez ich obciążania. To dobra opcja dla osób, które chcą szybko poprawić wygląd pasm, ale boją się efektu tłustych, przyklapniętych włosów.
Kosmetyk jest przeznaczony do wszystkich typów włosów, więc sprawdzi się zarówno przy pasmach prostych, falowanych, jak i bardziej wymagających na długości. Największym plusem zestawu jest połączenie oryginalnego rozmiaru z praktyczną wersją podróżną, którą można zabrać do torebki albo walizki. Taki format przydaje się szczególnie latem, gdy włosy częściej potrzebują szybkiego wygładzenia po plaży, podróży, basenie czy całym dniu w mieście. Kilka kropel wystarczy, żeby końcówki wyglądały lepiej, a fryzura zyskała bardziej luksusowe wykończenie.
Olejek najlepiej traktować jak ostatni szlif, a nie produkt do nakładania bez kontroli. Najbezpieczniej rozetrzeć niewielką ilość w dłoniach, a potem wgnieść ją w końcówki i środkową część włosów. Przy cienkich pasmach wystarczy dosłownie odrobina, przy grubszych można dołożyć kolejną porcję, ale stopniowo. Najładniejszy efekt daje aplikacja na suche włosy, kiedy chcesz wygładzić puszenie, podkreślić blask i ujarzmić końcówki. Można też użyć go przed suszeniem, żeby pasma wyglądały bardziej miękko i były przyjemniejsze w dotyku. To mały krok w pielęgnacji, ale potrafi zrobić różnicę, szczególnie wtedy, gdy włosy po prostu potrzebują szybkiego efektu „po wyjściu od fryzjera".